we are sorry to interrupt...
wyłaniam się na chwilę z biochemicznych otchłani aby wylać żale - model gitary którą miałem kupić za ciężko zarobione pieniądze podrożał o 75%. Pierwszy raz coś takiego widzę i bardzo mi przykro. Chyba postawię na pianino.

2009-09-10 11:29:47
skomentuj(2)


into exile I must go
Jestem pochłonięty zakuwaniem do kampanii wrześniowej i przygotowywaniem niezbędnych formalności przed przeprowadzką do miejscowości, którą nazywać będę chyba Dagobah (kto zna Gwiezdne Wojny, ten zrozumie). Wszędzie stamtąd daleko, co ma swoje zady i walety (sic).

Powrócę w chwale za jakiś czas, dezycja o przeprowadzce na agrest.ownlog.com już zapadła.

PS trudno o coś bardziej niszczacego niż kawałek "Total Disaster" kapeli Destruction. Przynajmniej z nazwy.

2009-08-24 14:08:48
skomentuj(1)


małe odkrycia
na pierwszym roku medycyny będąc, odkryłem ze zdumieniem, że znane od przedszkola słowo adrenalina, to zbitek przedrostka 'ad' i łacińskiego słowa 'ren, renis' i oznacza coś na kształt 'nadnerczyca'. Epinefryna tak samo, tylko że to bardziej z greki.

Wczoraj odkryłem, że "kłódka" to po prostu mała kłoda do blokowania drzwi.

Mała rzecz, a cieszy.


PS - spontaniczny wieczór z kolegami zaowocował piosenką... link: http://w831.wrzuta.pl/audio/0kIIJG3P1mC/piosenka_o_bromie
(mój udział: gitara, tekst, muzyka i ekhm... chórki)


2009-08-08 10:41:16
skomentuj(3)


dulcis est somnus operanti (podobno)
Mówią, że nie ma pracy, a praca lepi się do mnie jak koszulka ostatnio w drodze do Przemyśla. Z jednej strony człowiek by coś jeszcze ugryzł, z drugiej cieszy się, że trochę wolnego. Skoro pracy nie ma, to dylemat czy do niej iść nie istnieje. A tu bach - telefon. "nie przyszedłbyś do pracy jutro?" No i jak to tak, nie iść..? Pójdę, a co!

Wielkimi krokami zbliżają się sierpniowe praktyki letnie, za które dla odmiany nie dostanę nic, oprócz pieczątki w indeksie. Niech chociaż nie będzie zbyt męcząco, a odrobinę interesująco.

A tak w ogóle, to bycie studentem medycyny otwiera więcej drzwi i ust (głównie tych życzliwych) niż śmiałbym kiedykolwiek przypuszczać. Jest w tym coś z życiowej niesprawiedliwości, bo znam ludzi którzy są tytanami pracy/życia/innych ważnych rzeczy, a tak nie mają, bo zwyczajnie robią co innego. 

2009-07-30 20:11:00
skomentuj(0)


the dark side clouds everything

Stanąłem dziś na wadze; bez ubrania ważę 66,6 kilograma.

Nadchodzą mroczne czasy.

2009-07-24 13:19:03
skomentuj(2)